Virgil Abloh – życie i pasja najbardziej pożądanego projektanta sneakersów

Czy wiecie jaka jest historia Virgila Abloha, którego projekty butów sportowych są obecnie najbardziej pożądanymi modelami? Oto historia człowieka, który ze sneakersów uczynił dzieła sztuki na naszych oczach!

Pochodzący z Rockford w stanie Illinois Abloh miał 17 lat podczas rozgrywek NBA w latach 97–98, co miało trwały wpływ na jego życie i karierę jako projektanta mody

Jako nastolatek Virgil Abloh nie chciał na świecie niczego więcej niż autograf Michaela Jordana. Więc wymyślił sposób na spotkanie ze swoim bohaterem z dzieciństwa.

Jak sam wspomina „Złożyłem podanie i zostałem przyjęty na obóz koszykówki Jordana. Nazywało się to Flight School ”. „Nadal pamiętam formularz, który wypełniłem. … Pomyślałem: „To będzie rok, w którym pójdę na obóz koszykówki z samym Michaelem Jordanem”.

jordan 1

Wtedy Abloh miał 14 lat, dorastał poza Chicago w Rockford w stanie Illinois. To było na długo zanim stał się jednym z najwybitniejszych projektantów mody na świecie – założycielem i dyrektorem generalnym Off-White, dyrektorem artystycznym odzieży męskiej dla Louisa Vuittona i siłą w obecnym krajobrazie kultury sneakersów dzięki współpracy z Nike i marką Jordan. Do dziś Abloh, który zaprojektował własne wersje czterech par Air Jordanów oraz otwarcie uznaje Jordana za jedną ze swoich największych inspiracji, mimo że nigdy nie trafił na wymarzony obóz jako dziecko z powodu pierwszej emerytury Jordana w październiku 1993 roku.

„Obóz koszykówki został odwołany”, przypomina sobie Abloh. „Do dziś jestem zdruzgotany. … Możesz sobie wyobrazić, jak to było mylące… Jordan opuszcza koszykówkę, gra w baseball, a Twoje letnie, dziecięce marzenie zostaje anulowane. ”

Ale 23 lata później Abloh w końcu spełnia swój życiowy cel, jakim jest zdobycie autografu swojego idola, podczas konceptualizacji kolekcji „The Ten” dla Nike w 2016 roku. Jordan podpisał przykładową wersję pierwszego modelu Air Jordan 1 zaprojektowanego przez Abloha, który teraz stał się jego osobistą, ostateczną pamiątką po spotkaniu z koszykarzem.

Abloh opublikował zdjęcie podpisanych kicksów na Instagramie, gdy ESPN zadebiutował z serialem dokumentalnym The Last Dance. Dziesięcioczęściowa seria opowiadająca o sezonie Chicago Bulls 1997–98 przywołała niezliczone wspomnienia z dzieciństwa. W pierwszym i drugim odcinku lokalny międzynarodowy projektant mody Chicago Bulls opowiedział o tym, co pamięta najbardziej z tamtego sezonu, który miał miejsce, gdy Abloh miał 17 lat podczas swojego pierwszego roku w Boylan Catholic High School w Rockford.

Dorastając w okolicach Chicago, dzieciaki miały oczywiście Michaela Jordana za światową supergwiazdę i supermana, którym był w świecie zewnętrznym. Dla nich był lokalnym koszykarzem. Jego tata, dzięki swej pracy, dostawałby bilety na mecze Chicago Bulls i nigdy nie zapomni tych chwil, kiedy przychodził na boisko na tyle wcześnie, żeby zobaczyć jak Jordan kręci się podczas swoich rozgrzewek.

jordan jumpman

Osobiste zobaczenie tego gwiazdora to coś, czego nigdy nie zapomni. To było coś, być świadkiem jego wielkości, nie tylko w telewizji, ale także jego lokalnego wpływu. Jordan był uosobieniem prawdziwego znaczenia bycia przewodnikiem i duchem zespołu. Nic dziwnego, że te rozgrywki będą zajmować dzieciaki każdego wieczora i zrujnują rok szkolny.

Wyobraź sobie moment około godziny 19, kiedy musisz odrobić pracę domową, a tymczasem drużyna Bulls spada o 10 oczek… to są lata liceum Abloha. Prawdopodobnie były to też lata, które miały największy wpływ na to, kim jest dzisiaj… kiedy formował swoją tożsamość, co jest widoczne w pracy, którą dziś wykonuje. Kiedy miał 17 lat jedną z kotwic jego tożsamości był sport, a drugą kotwicą był styl życia i kultura, a więc rap i deskorolka oraz wszystko, co było popularne w latach 90. Jako nastolatek myślał on o milionach rzeczy, ale pamiętaj, że jego tata był fanem Bulls i zawsze uczęszczał na mecze. W ten sposób zapoczątkował miłość syna do tego sportu.

buty jordan

Dla Virgila wyraźnym wspomnieniem jest po prostu powietrze w mieście. Po prostu kiedy Twoja drużyna bierze udział w mistrzostwach i wraz z nią gra postać supermana o imieniu Michael Jordan, powietrze jest inne. Chodziło o morale miasta. Była wówczas taka transcendencja, że ​​codzienne życie miasta Chicago zostało w pewien sposób odmienione, ponieważ Bulls byli wówczas na absolutnym topie.

Wtedy to właśnie drużyna Bulls przeszła przez pięć mistrzostw i szła po szóste. To było prawie tak abstrakcyjne, że każdy zadawał sobie pytanie: „Czy to w ogóle możliwe?” Każdy z fanów zastanawiał się, czy można sobie wyobrazić kolejne trofeum? Okazało się, że tak, to może się zdarzyć. Świadectwo determinacji wszystkich postaci, które tworzyły tę drużynę dały temu szansę oraz oczywiście, kiedy oglądano Jordana, każdy wierzył, że wszystko jest możliwe.

Virgil i jego koledzy obejrzeli wszystkie gry w domowej piwnicy. Na pewno miał w domu buty koszykarskie Jordan – to oczywiste. Jak sam mówi, to ważna rzecz w butach Jordana. „Kiedy je zakładasz, nie dbasz o to, kim jesteś, kim jesteś … czujesz się, jakbyś mógł sam się z nim skontaktować.”

Miłość do MJ była duża do tego stopnia, że ​​jako dziecko Abloh nosił tylko buty Nike i Jordan… Nie dał się złapać w nic innego. To był styl. Była to swego rodzaju kulturowa sprawiedliwość tamtych czasów. Jego styl noszenia wykraczał bowiem poza styl życia. To było zanim zajął się modą, więc mógł powiedzieć, w jaki sposób Jordan ułożył swój styl. To właśnie on stał się dla Abloha pierwszą ikoną mody zarówno na boisku i poza nim.

Koszulka na rozgrzewkę, czerwone spodenki Bulls i ikonografia jego logo… dla Virgila było to dosłownie coś w rodzaju stroju Supermana: jeden na jednego, peleryna i strój. Nie było różnicy między Jordanem a Supermanem, z wyjątkiem tego, że Jordan był prawdziwy.

Projektant wspomina także, że wówczas nosiłby wszystko, co tylko mógł dostać z podobizną MJ’a. Pamięta niektóre z jego ulubionych elementów [które wciąż ma do dzisiaj]. To satynowa kurtka lotnicza i koszulka baseballowa Jordan. Ale szczerze mówiąc, to właśnie buty są źródłem tego wszystkiego. Sneakersy są swego rodzaju zapalnikiem i bramą. To narodziny samej kultury sneakersowej.

Wielką rzeczą w przypadku Jordanów i ich kulturowej równości była wówczas ich cena. To była ciężka bitwa, by przekonać rodziców Virgila do wydania takiej kwoty na parę butów. Jego pierwszą parą Jordanów były buty Jordan 1 w czarno-niebieskim kolorze. Dostał je na super zniżki w sieci Marshalls. To była pierwsza para, jaką miał. A potem, w przypadku kupna butów Jordan 5, pamięta, że musiał wziąć udział w wielkiej kampanii, aby zebrać jak najwięcej pieniędzy, aby skłonić rodziców do ich zakupu. Nic dziwnego, że spał z nimi u stóp łóżka, więc kiedy się obudził, widział je od razu.

To jednak nie koniec miłości Abloha do butów Jordan. Model Air Jordan 13 był tym, który zawsze rezonował z projektantem. Jak sam otwarcie mówi: „To był but, w którym się zakochałem.”

Buty, które pojawiły się w sezonie 1997-98, to modele Air Jordan 13 i 14. Jeśli chodzi o perspektywę stylistyczną, były one daleko od modeli Jordan 1, 2 i 3. Dla Abloha język projektowania 13 i 14 był zbyt zaawansowany. Projektant docenia jednak sposób, w jaki marka była w stanie stworzyć swój wizualny język, styl i wdzięk na boisku poprzez wygląd tych butów, które w tamtym czasie wyglądały jak UFO lub kosmici, co jest oczywiście częścią mistyki, jaką postać Jordana ma do dziś.

Model Jordan 13 nie pochodził z języka współczesnych sneakersów, ale z aerodynamicznego stylu motoryzacji lub elementów statku kosmicznego. Można sobie wyobrazić, że dzięki nim wyglądał na… szybszy. Virgil przyznaje jednak, że te buty są nieco straszne, a kiedy się je sznuruje, wyglądają tak, jakby były bronią. Co więcej, mają taki wygląd, który zawsze go zaskakiwał. Mimo to, kiedy dziś na nie patrzy to czuje, że one wcale się nie starzeją. Myśli, że to świadczy o wizji MJ’a i zespole, który w tym czasie z nim współpracował, aby w pewnym sensie zachować postawę w języku projektowania sneakersów. To samo dotyczy modelu Jordan 14. Abloh myśli, że to nic innego jak wzmocniona do maksimum wersja turbo AJ 13, mająca zaszczepiony motoryzacyjny język prędkości.

View this post on Instagram

essentially

A post shared by @ virgilabloh on

Abloh wspomina: „Posiadałem model 13, nie 14. To 13-tki zawsze ze mną rezonowały. Miały ten hologram z tyłu. To był but, w którym się zakochałem.” Bez wątpienia jest on nadal pod wpływem Michaela Jordana. Chodzi o moment Jordana wchodzącego na boisko i oczekiwanie: „Jakie buty będzie miał na sobie?” Dziś kicksy postrzegamy jako rynek odsprzedaży. Widzimy je prawie jako przedmioty sztuki. Pojawiają się ponownie jako różne wersje oryginału. Widzisz je w telefonie, widzisz je na komputerze. Ale nic nie może zabrać epicentrum buta, którego nigdy nie widziałeś, dopóki nie obejrzałeś NBC lub innego kanału z ligą NBA oraz Michalem Jordanem, który pojawiał się na rozgrzewce, a jego nowe buty można było oglądać w telewizji. To było szalone. Jak sam projektant wspomina „Musieliśmy przeszukiwać czasopisma, aby dowiedzieć się co to były za buty. Następnie odbywała się wycieczka do Foot Lockera lub Tony’s Sports w Chicago. To tam mali chłopcy mówili sprzedawcy: „Potrzebuję tych Jordanów”!

Nic dziwnego. Za każdym razem, gdy Jordan pojawiał się na boisku, wraz z nim debiutował nowy model lub nowa kolorystyka, która chwilę później była poszukiwana przez wszystkich.

Virgil dodaje: „Jako fani wszyscy czuliśmy się, jakbyśmy mieli wpływ na grę. Myśleliśmy na przykład: „To jest chwila, na którą wszyscy czekaliśmy.” Było to jednak, szczerze mówiąc, stresujące. Chwile, w których rozpoczyna się gra i ręce graczy odbijają piłkę… To nie do opisania! Lepiej Ci jednak z myślą, że przecież masz Jordana w swoim zespole.” Mimo to – jak to po wszystkich mistrzostwach, i tak wkradał się strzęp wątpliwości czy drużyna znów podoła. Właśnie tam pojawiało się to pociągające napięcie.”

Abloh pamięta, jak oglądał telewizję na ziemi lub na krześle i szaleńczo wpatrywał się w ekran. W momencie, gdy padał strzał, zdawał sobie sprawę że Jordan jest doskonały i myślał sobie „Jak mogłeś kiedykolwiek wątpić w tego człowieka?” Dla niego była to bez wątpienia jedna z najwspanialszych chwil w sporcie, ponieważ miał okazję naocznie widzieć tę mityczną postać, która z sezonu na sezon, dostarczała coraz więcej emocji i zaskoczeń. To nie zmieniało faktu, że kibice oczywiście wątpili i martwili się o wyniki drużyny. Niemniej jednak zawsze pod koniec rozgrywki MJ „nawracał” się w najbardziej napiętych momentach, kiedy to miało największe znaczenie i zwycięsko kończył spotkania.

Właśnie to sprawiło, że Virgil zdawał sobie sprawę, że kiedy widzisz wielkość na tym poziomie, nie możesz tego kwestionować. Dziś myśli, że w jego własnej historii są to świetne metafory dotyczące życia. Często siedzi i myśli, że ma przed sobą coś w stylu gry losowej. Tymczasem Michael Jordan, poprzez swoją wolę i determinację udowodnił, że gra z pozoru tak prosta lub tak trudna, jak przerzucanie piłki przez obręcz może być sztuką. To właśnie Jordan jak nikt inny miał ogromną kontrolę i pozwalał narodowi, a nawet pozwalał światu, uwierzyć w niemożliwe.

Abloh dorastał przez siedem lat od pierwszych mistrzostw. Trwały one więc niemal całe jego ówczesne życie w tamtym wieku. Projektant jednak – naturalnie – dojrzewał, a jego gust się poszerzał. Interesowały go powoli także inne rzeczy, jak na przykład college… ale to miłość do butów i koszykówki była tym czymś na stałe. Rozgrywki zaś były jednym, siedmioletnim programem telewizyjnym. Co więcej, dla Michaela Jordana jako reżysera filmu – który jest jego karierą – trafienie w swoim ostatnim meczu i zdobyte punkty dodały jego spuściźnie idealny wykrzyknik i interpunkcję. Jordan niejako napisał całą swoją genialną historię aż do ostatniego znaku interpunkcyjnego, który sprawił, że ​​całe jego dzieło jest bezbłędne.

Dla Virgila było w porządku, że nastąpił koniec, ponieważ został napisany bezbłędnie. Myślimy, że to właśnie sprawiło, że „The Last Dance” i jego ostateczność są tak bardzo wyjątkowe. Jordan pokazał jak schodzić ze sceny niepokonanym, a jego pamiętnym występ został przewidziany jako ostatni, zanim jeszcze się zaczął. To sprawiło, że ​​wszystko jest tak wyjątkowe i nie pozostawia nic na stole.

Dla Abloha ważną częścią całej tej historii jest fakt, że marka może narodzić się z samych tylko chwil. Marka Jordan nie istniałaby, gdyby nie osiągnięcia i popęd Jordana. Już jako małe dziecko logo Jumpmana wyglądało jak symbol Batmana. Byli jednym i tym samym. Buty, odzież i ikonografia były tak samo silne, jak wszystko, co istniało wcześniej. To pozwoliło rozwinąć się nie tylko marce Nike, ale dało też paliwo dla marki Jordan, która była odrębną jednostką.

Abloh sam przyznaje, że inspirują go jego własne inspiracje. Jako dziecko patrzył na ekran telewizora, aby czerpać inspiracje od Michaela Jordana. Chciał czerpać inspiracje i coś z nimi zrobić. Więc to, co wyraźnie pamięta jako nastolatek dało mu do myślenia. Stwierdził sam, że jeśli ten facet udowodnił, że możesz wygrać ze stylem i wdziękiem, będąc zdeterminowanym i ciężko pracującym, to dosłownie zastosuje to w swoim życiu jako projektanta. Tym sposobem Abloh rozpoczął karierę w projektowaniu i modzie i na szczęście doprowadziło go to do zrobienia dokładnie tego, o czym mówi dokument „The Last Dance” – do przekazania młodszej generacji magii, która była częścią DNA Michaela Jordana.

Sam Virgil podsumowuje: „Cenię pracę, którą wykonuję z Jordanem, szczególnie pośród całej pracy, którą wykonuję z Nike, ponieważ Jordan miał magię w swych butach. Więc kiedy dzisiaj pracuję nad Jordanami, czy to modelem Jordan 1, którego wydałem trzy lata temu, czy Jordanem 5, którego wydałem trzy miesiące temu, projektuję nie tylko z linii czy materiałów. Przypominam sobie emocje jakie dawała drużyna Chicago Bulls z lat 90. i samego Jordana!”.

Nic dziwnego, że projektant ten każdego dnia, gdy wchodzi do studia i zabiera się do pracy nad Jordanami, wciąż czuje się jak 17-latek.

View this post on Instagram

everything’s a metaphor

A post shared by @ virgilabloh on

„Te wcześniejsze modele Air Jordan, tamte wczesne lata… Uwielbiałem moment, w której to wszystko było snem, a nie rzeczywistością.”